⇊⇊

Jędrzej Franek

Jędrzej Franek

Czujesz się poznańskim Christopherem Nolanem?

Jędrzej Franek: Lubię jego filmy, ale nie czuję, żeby to twórczość Nolana była dla mnie szczególną inspiracją.

W jednym z wywiadów z Tobą ktoś stworzył takie porównanie i muszę się zgodzić, że Twoje zdjęcia mają w sobie ten sam tajemniczy klimat co u Nolana. Z jednej strony tworzysz obrazy bardzo geometryczne, a z drugiej pojawia się też sporo nieco mrocznej abstrakcji. Zastanawia mnie czy klimat Twoich zdjęć bardziej wynika z fotografowanych obiektów, czy „nakładanych” przez Ciebie emocji?

Mimo wszystko, bardziej fascynuje mnie niemiecki ekspresjonizm, technologiczne, totalitarne wizje Fritza Langa, niepokojący mistycyzm Wienego a z późniejszych twórców organiczny monumentalizm H.R. Gigera. Dość ponure inspiracje, ale moje zdjęcia skręcają jednak najczęściej w stronę modernizmu magicznego, jak to mógłbym nazwać. Więcej w nich chyba marzenia sennego niż koszmaru. Mieszkaniowy modernizm, który jest częstym bohaterem na moich zdjęciach jest domyślnie odzierany z warstwy emocjonalnej, zaniedbany, retuszowany styropianem bez pomysłu i szacunku, przez niektórych znienawidzony. Staram się go przedstawić przez pryzmat emocji, które go zamieszkują, utożsamiając formę architektoniczną z masą ludzkich doświadczeń, charakterów i pragnień lokatorów.

W takim razie, gdyby nie piątkowskie bloki, Twój styl byłby inny?

Zabrzmi to jak tania hiphopowa klisza, ale bloki mnie ukształtowały. Żyję wśród nich od urodzenia i widzę jak zmieniają się osiedla, czasem na lepsze, czasem na gorsze. Ta blokowa, betonowa przygoda to dla mnie temat na wiele lat i chciałbym móc więcej podróżować, żeby go realizować, także poza Polską. Marzy mi się wyprawa tropem obszernego katalogu wybitnych realizacji na obszarze byłego ZSRR, przedstawionego w książce Frédérica Chaubina Cosmic Commmunist Constructions Photographed. A gdyby tak wykluczyć z moich fotograficznych zainteresowań architekturę? Pewnie odważyłbym się bardziej zainteresować człowiekiem, portretem, kreatywnym wykorzystaniem światła i eksperymentami optycznymi. 

Czego szukasz w fotografii poza obiektami, które obrazujesz?

W fotografii odnajduję spokój i równowagę. Stwarzam w niej sobie iluzję kontrolowanego świata. Jest też dla mnie treningiem obserwacji, wyłapywania drobnych szczegółów, poligonem kreatywnym.

Jesteś przykładem fotografa, który korzysta zarówno z profesjonalnego sprzętu, jak i po prostu telefonu komórkowego. Czy użyte „narzędzie” ma dla Ciebie znaczenie? Rozdzielasz, chociażby dla własnego użytku, zdjęcia zależnie od aparatu?

Biorąc pod uwagę zastosowania profesjonalne, moje zamiłowanie do fotografii mobilnej wielokrotnie okazywało się przeszkodą, zwłaszcza gdy przychodzi do druku, weryfikacja jakości jest bezlitosna. Chociaż może jest to kwestia czasu i jeszcze odrobiny postępu technologicznego, który jako taki bardzo mnie w fotografii interesuje. To niemal 200 lat spektakularnych osiągnięć z wielu dziedzin. W kwestii sprzętowej fascynujące jest dla mnie jednak to, że nie możemy tutaj mówić o linearności. Kilka lat temu nastąpił zwrot w kierunku filmu, uwiecznianie zdjęć na fizycznym nośniku znów nabrało na znaczeniu. Jestem daleki od stwierdzenia, że sprzęt jest w fotografii najważniejszy, bo wiele zdjęć, które mogę uznać za udane zrobiłem telefonem, inne z lustrzanki też często lądują w smartfonie w celu obróbki, czasem tylko po to żeby samemu sobie udowodnić, że mogę jakiś pomysł zrealizować mobilnie, na z założenia amatorskim sprzęcie i oprogramowaniu. Może też robię to czasem z lenistwa…

Ale nie powiem, też, że sprzęt się nie liczy. Obcowanie z analogowym aparatem jest bardzo satysfakcjonujące i uczy cierpliwości, samokrytyki – mamy do dyspozycji co najwyżej 36 klatek. Fotografia cyfrowa jest w stanie… Ciągłej wojny. Na parametry, na bezkompromisową uniwersalność, ostrość i megapiksele. Co roku producenci telefonów chwalą się tym, że udało im się już osiągnąć symulowany bokeh “jak w profesjonalnym aparacie”. Nowy iPhone kosztuje więcej niż Pentax 6×7, który jest uznawany po dziś dzień na jedną z najlepszych, jeżeli nie najlepszą maszynę do portretu w historii. Mimo tego, że mój zbity telefon błaga o wymianę, nie miałbym wątpliwości, który z tych dwóch sprzętów wolałbym posiadać.

Czy jest jakieś miejsce lub budynek w Poznaniu, któremu chciałbyś zrobić zdjęcie, ale nie możesz znaleźć właściwego momentu?  

Pierwszy do głowy przychodzi mi Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto. Piękne wnętrze, choć to zupełnie nie moje klimaty stylistyczne. Większość jednak z tych wymarzonych odwiedzin musiałaby być jednocześnie podróżami w czasie. Chciałbym znów obejrzeć bloki bez styropianu, sfotografować je w możliwie najbardziej pierwotnej formie i otoczeniu. Powrót do handlowego Okrąglaka również byłby nostalgiczną gratką. Jednym z ostatnich doświadczeń z pogranicza vaporwave było dla mnie stawienie się na komisji wojskowej w budynku już właściwie zamkniętego hotelu Polonez przed ponad dekadą. Opustoszałe korytarze, recepcja, pokoje z boazerią i oryginalnymi meblami nieme w obliczu niepewnej przyszłości i w tym wszystkim dziesiątki kandydatów na szeregowców. Dziś żałuję, że nie miałem wtedy ze sobą aparatu.

Gdzie widzisz się fotograficznie / artystycznie za 4-5 lat?

Na pewno chciałbym być bardziej pewny swojego stylu, bo dziś sporo eksperymentuję i zazdroszczę trochę tym, którzy bardzo pewnie poruszają się w ramach konkretnej estetyki. Chociaż może ciągłe eksperymentowanie będę w stanie na jakimś etapie uznać za pewną odmianę autorskiego stylu. W tej chwili czuję również, że coraz bardziej będzie mnie pochłaniała fotografia analogowa, więc pewnie z jednej strony częściej będę stawiał na realizm, ale nie wykluczam naginania go do bardziej abstrakcyjnych wizji z zachowaniem autentyczności. Jak wspomniałem chciałbym tworzyć więcej portretów i prac, w których element ludzki jest bardziej dosłowny – takich jak akt architektoniczny, zabawa geometrią i uporządkowaną przestrzenią w zestawieniu z pięknem ciała.  Zwłaszcza w relacji z rozwijanym projektem eterycznych przedstawień bloków, chciałbym w jakiś sposób zajrzeć do ich środka, zainscenizować estetyzowaną voyeurystyczną naturę blokowisk, przepełnionych przeróżnymi historiami pozornie anonimowych sąsiadów.


Rozmawiał: Paweł Głogowski

Zdjęcia: jaga.kraupe / Jędrzej Franek


INSTAGRAM
OBRAZY POZNANIA