bardzo

FRTL: Śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia?

Piotr: Gdy wstajesz rano i w perspektywie masz ciężki dzień w pracy albo na uczelni chciałoby się ten czas dobrze wykorzystać, a czekanie na upragniony koniec obowiązków wcale nie sprawia, że ucieszysz się z tego co robisz. Dlatego śniadanie jest kluczem. To jak zaczniesz dzień ma kolosalne znaczenie, jeśli zrobisz to dobrze, dzień musi się udać. Poranne rytuały, wstawianie czajnika z wodą na kawę, i przygotowanie grzanki o której śniłeś od zeszłego wieczora, rozmową z osobą, którą lubisz da niesamowitego kopa. Więc tak, to zdecydowanie najważniejszy posiłek w ciągu dnia i nie trzeba jeść muesli, które przez następne godziny będzie zasilało Twój organizm, to co masz w głowie i jak zacząłeś ten dzień jest kluczowe.

Co w takim razie powinno zawierać idealne śniadanie? 

Odrobinę poświęcenia i uwagi tego kto je dla nas przygotowuje. Kto przecież nie lubi jak się o niego zatroszczy, szczególnie rano. Poza tym nie wzgardzę moim ulubionym kubkiem i dobrym chlebem na zakwasie. Śmiejemy się, że nasze podstawowe śniadanie, to chlebowa „dupka” z masłem. Niebo w gębie!

Nie byłoby „bardzo”, gdyby nie świetna kawa. Od listopada sprzedajecie własną mieszankę. Czy proces tworzenia kawowego produktu jest trudny? Czekały na Was po drodze jakieś niespodzianki? 

Tak, to projekt nad którym pracowaliśmy przez dobre kilka miesięcy. Znowu chodzi o naszą filozofię – ważne dla nas produkty, możliwie jak najlepszej jakości, przygotowane przez ludzi, których szanujemy za ich talent. Ta jednorodna kawa powstała dzięki naszej współpracy z Craft Coffee Roasters. Ich wiedza i otwartość w połączeniu z nieustannym poszukiwaniem przez nas smaku i profilu, który przyprawi nas o szeroki uśmiech dały świetne efekty. Ważne przy pracowaniu nad każdym produktem, niezależnie od branży, jest w naszej ocenie przekonanie o tym czego się poszukuję oraz fantastyczni ludzie otwarci na pomysły.

Powiedzcie coś więcej o Waszej kawie, jej smaku i pochodzeniu.

Pierwsza z kaw, którą mamy niebywałą radość serwować to Honduras El Cielito Lindo. Swego czasu zachwycił się nią guru kawowego półświatka – Tim Wendelboe. Nie dość, że pochodzi z organicznych farm, z cudownego regionu Pena Blanca, gdzie farmerzy dbają o ekosystem lasów deszczowych za co otrzymują uczciwe wynagrodzenie (co nie jest takie oczywiste na rynku kawowym) to jeszcze należy do segmentu specialty (kaw o najwyższej punktacji wg. SCAE). No i najważniejsze – jest wypalana tu, w Poznaniu.

Jak ją podać, by smakowała najlepiej?

Świetnie sprawdza się solo w szocie, smakując jak połączenie soczystego, delikatnie kwaskowego grapefruita ze słodkim marcepanem, pozostawiając przyjemny posmak gorzkiej czekolady. Przez nieco subtelniejsze palenie, udało się wyeliminować z kawy charakterystyczną dla Hondurasu kwasowość, co sprawiło, że częściej sięgamy po espresso kosztem kaw mlecznych.

Prowadzicie swój lokal przy ul. Żydowskiej, chyba najbardziej kawiarnianej ulicy przy Starym Rynku. Co Was zauroczyło w tej przestrzeni? 

Wiele się na ulicy Żydowskiej zmienia, także pod względem gastronomicznym. Miejsce gdzie teraz znajduje się bardzo lubiliśmy dużo wcześniej, gdy jeszcze stacjonowali tu Ania i Kuba Markowiak. Cudowny ogród, przestrzeń której nadaliśmy naszego charakteru, szacunek do tego co na ul. Żydowskiej dokonali poprzednicy sprawiają, że chce się iść do przodu, krok za krokiem, realizując nasze małe marzenia.

Może jest jednak coś, co byście poprawili na Żydowskiej, by stała się ona dla Was idealną ulicą?

Od pomysłów boli głowa, a marzeń do spełnienia jest jeszcze sporo. Jesteśmy dumnymi poznaniakami i bardzo chcemy mieć wpływ na nasze otoczenie, także w kontekście rewitalizacji centrum, współpracy z mieszkańcami, otwartości na odwiedzających Stare Miasto. Tak naprawdę dopiero się rozgościliśmy, ale już teraz dostrzegamy wielki potencjał, jeszcze niewykorzystany, jaki drzemie w tej ulicy. Dużo się teraz mówi o Świętym Marcinie i przyszłości, która go czeka. Chcielibyśmy żeby Stary Rynek był tak samo „poznański” jak „poznański” był kiedyś Święty Marcin, po którym spacerowało się w niedzielne przedpołudnia. Ale by tak się stało, ważne by każdy chciał zrobić krok do przodu, wyjść przed próg swojego mniejszego lub większego biznesu, spojrzeć na sąsiada i nie traktować go jak konkurencję i wroga. Postarać się o szczerą opowieść i o to by być dla ludzi.


Rozmawiał: Paweł Głogowski

Zdjęcia: jaga.kraupe


INSTAGRAM
OBRAZY POZNANIA